Moje chwile.

Całe życie starałam się sprostać oczekiwaniom innych, próbowałam spełnić te wszystkie wymagania. Rozciągałam dobę tak by starczyło czasu na wszystko.... i wiecie nie starczyło. Nie widziałam tego co ucieka mi przez palce , nie widziałam tego co powoli traciłam. Jedyne co we mnie narastało to nerwy. Nie zrobiłam czegoś, zabrakło czasu, wymagałam od siebie zbyt wiele.... i wszystko musiałam sama. Każdego dnia oczekiwania były coraz większe i większe...
Przyszedł dzień gdy moje plany się rozsypały, Ja mistrzyni opanowania sytuacji, królowa detali ,która miała zaplanowane wszystko do perfekcji nagle nie wie co robić. Rozsypał się dzień, za nim tydzień... a mi przestało się chcieć planować... Złapałam oddech ,głęboki i wreszcie dotarło do mnie co robię źle i na czym powinnam sie skupić.

Zanim zabrałam się za organizacje dni naszej rodzinki zaczęłam od siebie. Dotychczas starałam się zadowolić wszystkich a tak naprawdę nie jest to wcale ważne, bo co bym nie robiła nie dogodzę wszystkim... ważne bym nie robiła nic wbrew sobie. Uszczęśliwiając wszystkich innych zapomniałam o sobie. Po kilku ciężkich sytuacjach zrozumiałam też jak wielkie ma znaczenie to w śród jakich ludzi się obracam albo tak naprawdę z kim chcę dalej iść przez życie. Wiecie może to śmieszne ale naprawdę ma znaczenie. Przestałam walczyć o pewne kontakty, bo ile można zagadywać, wyciągać rękę, starać się utrzymać relacje i po co? by karmiono nas czyjąś fantazją, kłamstwami? i tak naprawdę nigdy przenigdy na tych ludzi liczyć nie można... no chyba że ja sama byłam im potrzebna to i owszem.... Przewartościowałam moje relacje i teraz dzień zaczynam ze spokojem, czuje się wspierana a ludzi przynoszących tylko nerwy odsunęłam daleko od siebie tam gdzie ich miejsce.

W zamian za umartwianie się co ludzie powiedzą, albo czy ja znów coś źle zrobiłam zyskałam SPOKÓJ. Postawiłam na nas , dobę jaką dzieliłam na wszystko tylko nie na to co tak ważne zaczęłam naprawiać....

Pewnie widzicie że na fb bloga czy nawet tu jest nas jakby mniej. Staram się pisać do was produktywniej, nie zamierzam mydlić wam oczu co to będziemy robić i jak to będzie ( bo nie wiem biorę teraz życie takim jakim jest z całą gamą niespodzianek jakie nam serwuje) bez masła maślanego bo trzeba coś napisać by utrzymać bloga przy życiu. Jednak on jest Ja dalej piszę ale czas, który jest tak bardzo cenny jest w rękach moich dzieci. teraz to one decydują ( oczywiście wiecie w granicach rozsądku) o tym co robimy. Przedszkola ,czas po nim, weekendy, stosy bajek, klocków i puzzli, wypady na rowery i inne atrakcje wszystko razem. Naszą dobę dalej wyciskam do granic możliwości z taką różnicą że robię to tylko dla NAS a nie dla innych i pod ich dyktando. Działamy spontanicznie, czasami robimy sobie wagary od pracy czy przedszkola a żadna pogoda nam nie straszna... każdy dzień jest piękny od kąt potrafimy z niego korzystać.

Piątkowy wypad za miasto z dala od wszystkiego co mnie dusi był spektakularny, jest jakby odcięciem starego myślenia od nowego. Zakończyłam jakąś tam egzystencję i próbę dążenia do idealności , dóbr materialnych na normalne prawdziwe życie i cieszenie się tym co po prostu mam... a mam wiele i jednego czego dziś jestem pewna całą sobą to to że kocham moje dzieci najmocniej jak sie tylko da, jestem z nich dumna , cieszę się że na męża wybrałam takiego a nie innego człowieka i zrozumiałam jak wiele jeszcze mogę sie od niego nauczyć jeśli tylko pozwolę mu sie poprowadzić jego ścieżką i wreszcie cieszę się z mojego życia nie chciałabym mieć innego, nawet mogę zostać w tym mieszkaniu i codziennie wspinać się na 4 piętro po to by zobaczyć uśmiech na twarzach moich bliskich. To co mnie otacza to tylko przedmioty .... i nie one powinny być na pierwszym miejscu tylko LUDZIE i tego też zamierzam się trzymać.

Być szczęśliwą, niby takie proste a jak długą drogę trzeba przejść bo zrozumieć że to jest ważne ... nie ilość a jakość oddechów.

































Podczas wyprawy towarzyszył nam wózek ESPIRO NANO, o którym więcej przeczytacie już niebawem.

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz