Spacer z dwójką dzieci.

Spacer z dwójką dzieci... pewnie o tym pierwszym myślały wszystkie mamy ,które oczekiwały na drugie dziecko z małą różnicą wieku.
Ze mną było podobnie niemal od razu gdy dowiedziałam się o drugiej ciąży pomyślałam ,kurde ale jak ja z nimi wyjdę sama na spacer? przecież to nie realne! No ale zaraz mamy kisić się w domu albo być zdani na życzliwość kogoś z rodziny? o nie!!!!
Jestem typem człowieka ,który nie cierpi być od kogoś zależnym  w takim układzie szybko się duszę... zwyczajnie nie chcę kogoś obciążać sobą...
Wiedziałam że gdy urodzi się Adaś Ł będzie z nami przez dwa tygodnie a później musi wracać do pracy , która niestety ma nienormowany czas pracy... raz był wcześnie raz bardzo późno... mega zmęczony. Nie chciałam wiec dokładać mu wyrzutów sumienia że nie wychodzę z domu no bo jak...
Kiedyś mamy miały dzieci, kilkoro i tez mieszkały w blokach jak ja i dawały radę...
Postanowiłam szukać gadżetów i planować tak dzień by wyjść na spacer.
Strasznie sie martwiłam o te pierwsze chwile ... myślałam że będzie to najtrudniej. Pogodzenie noworodka z dwulatką... mega wyzwanie.

Początki były po to by dopasować plan dnia do nas wszystkich, wychodzić w tedy kiedy starszak ma więcej energii czyli jak u nas po drugim śniadaniu. Wiedziałam że w tedy obejdzie się bez pchania wózka z maluchem i niesienia starszaka. Gdy czas wyjść dopasowaliśmy do perfekcji do akcji wkroczyły gadżety , przecież w końcu ktoś coś wymyślał nie tylko by sprzedać i zarobić ale też ułatwić życie.

Wózki ... jak wiecie tego to u nas było zawsze pod dostatkiem, taki mój konik - po prostu je uwielbiam! Często je zmieniałam wszystko po to by upolować taki najwygodniejszy dla mnie. Nie było to łatwe zadanie bo w tedy wózki 2w1 były spore, ciężkie i nie wymyśliłam zbytnio nic z sensem. Koniec końców zostałam z wózkiem po Wiki do którego dokupiłam dostawkę stojącą dla Wikusi. Plus naszego starego wózka był taki że miał teleskopową rączkę ,która po wysunięciu sprawiała że Wika bezpiecznie stała na dostawce a ja mogłam spokojnie manewrować wózkiem ( pamiętajcie o tym przy dobieraniu swojego ). Pojawiły się też wózki bliźniacze i chociaż wygodniej było na wakacjach pchać wózek jeden obok drugiego to znacznie praktyczniejszy był wózek jeden za drugim , miałam okazję na kilka dni pożyczyć znanej marki właśnie taki model - wózek bardzo cwany bo z podwójnego robiło sie pojedynczy.
Jednym z bardziej trafionych gadżetów a zarazem jednym z najtańszych była taka gumowa rączka . Wika grzecznie trzymała się jej na spacerze, było to bezpieczne wyjście i oczywiście wcześniej napisana dostawka.
Zanim zmieniliśmy gondolkę na spacerówkę mieliśmy przygody z nosidełkami.
TULA jaką dostałam od Ł była wybawieniem. Wyobraźcie sobie zejście z 4 piętra z dwulatką i maluchem + dodatkowo torba z rzeczami dzieci no nie bylo to proste.... ale z nosidłem było znacznie lżej czasami zastępowało mi gondolkę ,miałam więcej możliwości na wygłupy z Wiką było mi znacznie swobodniej...

Przyszedł czas na spacerówkę i tu też miałam pole do popisu ,kombinowałam szukałam ... Najbardziej sprawdziły sie wszystkie te składane w tak zwana kanapkę. Parasolki w brew pozorom wcale takie małe nie są. Zazwyczaj są długie a w nosząc je na 4 piętro hmmm no nie było wcale łatwo. Wózki kanapki spokojnie mieściłam w bagażniku naszego malego samochodu , jednocześnie tam zmieściła się biegówka Wiki czy hulajnoga. Ja miałam wszystko wygodnie pod ręką.

Cały czas myślałam że wyjście z takimi maluchami to kłopot, ciężar z jakim ja sama sobie nigdy nie poradzę (co gorsza widmo siedzenia w domu strasznie mnie dobijało... ja tak lubiłam wychodzić i spacerować). Metodą prób i błędów udało się , radziłam sobie raz lepiej raz gorzej przede wszystkim nie bałam się prosić o pomoc, męża ,mamy czy sąsiadki by zerknęła na dzieci a ja skoczę do wózkowni.

Teraz gdy dzieciaki są starsze to chyba będzie wyzwanie wychodzić samej... wyobraźcie sobie dwóch uciekinierów na rowerach... i za kim biec? ;p

Wszystkie gadżety jakie się wam trafia w ręce moga się przydać, warto próbować czy to dostawki, rączki , deskorolki do wózka opcji jest naprawdę wiele.

Wózki też są fajne i wcale nie trzeba wydać na nie fortuny by być zadowolonym, Trzylatek w wózku? Przegięcie ? NIEEE nie trzymasz dziecka na siłę w wózku zapiętego w pasy, może usiąść kiedy chce, sama schowasz w kosz ciężką torbę i zakupy, na ramie przewiesisz hulajnogę ... Wszystko ma swoje plusy. My sami z wózka korzystamy sporadycznie ale to nie znaczy że wcale go niema czy nie jest potrzebny. Pewnie ktoś zarzuci nam wygodnictwo i lenistwo... prosze bardzo!
Na wszelkie dalekie wyjazdy, wakacje  wózek jest  z nami, wieczorami gdy są imprezy w naszym mieście tez go zabieramy. Wolę sto razy by Adasia zmęczone nóżki odpoczęły by miał możliwość nawet pospać to nic w tym złego. Unikamy dzięki temu też stresowych sytuacji , napadów płaczu ze zmęczenia i naszych nerw możemy za to cieszyć sie chwilą i sobą.

Wychodząc z domu pamiętaj by zabrać do torby tylko to co jest Ci potrzebne, jeśli masz możliwość jak Ja trzymaj w samochodzie w koszyku wózka dodatkowa pieluszke czy ubranko abyś każdego ranka nie tachała wypchanej po brzegi torby - bierz tylko to co potrzebne. Picie ,przekąska ,ulubiona zabawka, sweterek czy cienki kocyk. Jeśli boisz sie iść dalej, wybieraj plac zabaw w pobliżu domu tak byś mogła szybko do niego wrócić. Ułatwiaj sobie życie. Wybierz taki wózek z jakim nie będziesz się szarpać i szybko go schowasz czy wniesiesz po schodach. Pomyśl o dostawce dla starszaka, obecnie na rynku jest ich wiele nawet takie  siedziskiem, być może nosidło będzie dla was dobrym rozwiązaniem i nie tylko w domu ułatwić Ci życie. Pamiętaj by się nie stresować ,my mamy nie jesteśmy ze stali , czasami warto jest otworzyć sie na pomoc innych.

p.s Pamiętaj by cieszyć się sobą, chwile z Maluchami już nie wrócą a czas płynie zbyt szybko.
























dostawka do wózka marki LASCAL 



rączka do wózka marki SKIP HOP






Brak komentarzy:

Prześlij komentarz