Espiro NANO czyli wyznania matki wózko-maniaczki.



Dziś będzie wózkowo, jak wam ostatnio pisałam jakiś czas temu do naszego domu trafił ESPIRO NANO dziecko ,które było tak nijak za wózkami teraz najchętniej woziło by dupkę co chwilę ;p Tak więc nasza karawana wygląda tak...

Wózek, Adkowaty jako pasażer , rower biegowy na ramie wózka, w koszu dwie hulajnogi, rolki Wiki, mata piknikowa i prowiant bo nasza ekipa strasznie wygłodniała. Wózek daje radę w każdym terenie i co najważniejsze ja wszystkiego nie nosze już w rekach, Młody dosyć szybko sie męczy a dzięki temu że w nasze ulubione miejsce jest dowieziony ma więcej siły na wygłupy. Z resztą nie będę was przekonywała do plusów całego przedsięwzięcia bo każde dziecko jest inne i ma tez całkiem inne potrzeby. Dziś napiszę wam konkretniej o samej bryce. Największy mit jaki do tej pory słyszałam na temat wózka to jakość = cena! Co to to nie! Dla przykładu , nasze wakacje w Łebie a z nami Enjoy za jakieś 500zł i drugi wózek dla Wiki za 900zł. Enjoy mial w nosie kocie łby, żwirek, piach a Młody jechał jak Lord i szczerze wracam myślami do naprawdę nielicznych wózków a ten jest jednym z moich ulubionych. Podczas wyjazdu byłam z niego strasznie zadowolona czego nie napiszę o drugim wózku... który drugiego dnia się zepsuł a mianowicie jego koła... na co był naprawiany 3 razy jeszcze... i powiedziałam nigdy więcej!  Drugi przykład, zachciało mi sie parasolki na wypasie ... tak wydałam 1400zl na wózek ,któremu raczki wytarły sie po niespełna tygodniu a samo siedzisko tak płytkie... no cóż zachcianka była zachcianką wózek w karton i sprzedany dalej... podobno ktoś ucieszony ale ja za taką sumę oczekuje znacznie więcej. Po kilku wpadkach z wózkami za które można przeżyć miesiąc baczniej przyjrzałam się tym tańszym. Ich cena nie jest wyznacznikiem ich jakości to naprawdę fajne wózki z wieloma udogodnieniami dla dziecka czy rodzica no i nie rujnują portfela.

ESPIRO NANO w sumie całkiem niepozorny nawet nie za wielki złożony 34/88/51cm no i całkiem
lekki jakieś 8kg dla mnie ok wnoszę na czwarte piętro i nie jęczę bywało znacznie gorzej. Składa się w kanapkę więc do tego niesienia też jest bardzo wygodny i wbrew pozorom w bagażniku zajmuje mniej miejsca jak typowa parasolka (ale je też lubię).

Co dla mnie w każdym wózku jest najważniejsze? SIEDZISKO , jak ja nie znoszę pipidówek robionych na mikruski... Nano ma wysokość oparcia 47 cm całkiem ok i myślę że wystarczająco bo ponad 3 letni Adaś ma jeszcze zapas nad główką, siedzisko jest głębokie zaś na 22cm i tu też super zarówno dla Adasia jak i znacznie większej siostry wychodzi na to że i waszym Maluchom będzie wygodnie i będą miały sporo miejsca nawet w kombinezonach. Siedzisko regulujemy paskowo, nawet maluch je opuści , wygodne bo oparcie ustawimy sobie pod takim kątem jaki tylko mamy
kaprys. Podnóżek regulowany za pomocą guziczków po obu stronach , w trzech wygodnych pozycjach (testowane na Adku i naszej niespełna dwuletniej Julce ). W siedzisku zamontowano oczywiście pasy bezpieczeństwa i to takie solidne, łatwo je wyregulować wpiąć czy wypiąć a na ramienne można całkiem zdjąć (chociaż tego wam nie polecam dla bezpieczeństwa malca ). Tapicerka bo o niej bym w końcu zapomniała jest fajna w dotyku , taka miła wiecie nie sztywna czy sztuczna. Młody się nie zapocił a spał w Nano jakieś 2 godziny dobrego marszu polną drogą, więc test zdany na pięć. Łatwo można też usunąć wszelkie plamy, też sprawdzałam metodą prób i błędów... lody czekoladowe schodzą przy użyciu szmatki mokrej albo zwykłej dziecięcej mokrej chusteczki nie pozostawiając paskudnych plam. Dla mnie bomba i nie to żebym miała wielce brudne dzieci ale generalnie nieraz po nich widać co przez cały dzień jedli.

DASZEK jeśli macie dosyć szarpania się z parasolkami, ustawiania ich itp to wywalcie je do kosza! W Nano taki sprzęt się nie przyda, budka jest tak ogromna i regulowana że zasłoni całego maluszka dodatkowo posiada filtr UV50 a to bardzo ważne podczas upałów. Budka z tyłu ma bardzo wygodną kieszonkę. Tył budki można odpiąć i zwinąć w tedy też pozostanie siateczka zapewniająca wentylacje maluszkowi , ten patent dla mnie mega!

KOŁA wszystkie maja amortyzację i tak to było czuć gdy jechałam po wsi, lesie ,trawie. W mieście tym bardziej widać było prace kół. Przednie koła są obrotowe ale tez można kliknąć guziczek i bach jedziemy tylko na wprost. Tylne zaś mają hamulec na środku , naciska się noga i stoi.

STELAŻ jest lekki ,aluminiowy a składanie wózka to pestka. Jedną ręką ( naprawdę jedną!) naciskam guzik i popycham wózek do przodu no i już. Na stelażu jest też taka zaczepka dzięki ,której wózek po złożeniu się nie otwiera.  Nano można składać z barierką i bez nie robi to wielkiej różnicy więc jak się nie chce wam jej wypinać nie trzeba tego robić. Z resztą zobaczycie wszystko w filmiku ( tylko się ze mnie nie śmiejcie ok?). Na stelażu zamontowano też mega pojemny KOSZ pomieści wszystko! od Hulajnogi po koce, jedzenie, zabawki i małego psa ;p

Do wózka w zestawie macie ochraniacz na nóżki na chłodne dni no i oczywiście całą gamę kolorów do wyboru.

Nasze testy trwają jakiś czas, testowanie po mieście było by niczym gdyby nie wystawiła Nano na ekstremalne wyzwanie jakim było przejechanie z Adkiem na pokładzie przez las. W pchanie wózka co prawda włożyłam więcej siły niż po prostym chodniku ale też nie było to jakieś super męczące. Spisał się bardzo i spełnił moje oczekiwania a przede wszystkim w swoim niepozornym wyglądzie kryje wszystko to co dla mnie w wózkach jest ważne. Z czystym sumieniem mogę go wam polecić.
Miejski komapkt, wszystko mający to właśnie NANO . Matka wózki wzięła pod lupę i następnym razem też pokażę wam coś super fajnego? Może szukacie parasolki ale wkurzają was dwie rączki?
Ha!  to ja wam pokażę taką cwana co to ma tylko jedną rączkę :) ciekawi ??? Musicie więc chwilkę zaczekać na kolejne testy.


Całuje was matka wariatka wózkowa :)





Nano w matkowym obiektywie <3





























































Brak komentarzy:

Prześlij komentarz