Nic nie jest idealne.

Ostatnio wertując internety natchnęłam się na ciężarne gwiazdy w sumie żadna rewelacja bo czy to celebrytka czy kobieta taka jak ja każda ma prawo w ciąży być... ale nie o to chodzi, najciekawsze były komentarze najgorsze w tym że kobiet. Jedna zagraniczna przyszła mama żona bardzo znanego aktora śmiała wyjść na spacer w ubraniu z sieciówki , bez grama makijażu w zwykłej kitce... zdaniem wielu wyglądała jak rynsztok dosłownie! paskudna, nie zadbana, tylko ten wielki brzuch... Inna zaś wystylizowana od czubka głowy po stopy, drogie sukienki i o zgrozo szpilki. Taka za pewne pożyje stać ją pisano, mogła by wspomagać biednym...

Widzicie dwie skrajności , obie majętne ale każda z nich do życia podchodzi zupełnie inaczej, ma zupełnie inne priorytety. Najbardziej jednak dotknęła mnie ta fala nienawiści w kierunku ich obu. Padały też niecenzuralne słowa. Czy naprawdę ludzie muszą tak bardzo interesować się życiem innych? Musimy oceniać ludzi pod kątem ich wyglądu, tego co robią. Tak naprawdę co nas to obchodzi?

W codzienności zajmujemy się błahostkami ,dajemy się wyprowadzić z równowagi zbyt szybko, nasze myśli zajmują ludzie czy sytuacje ,które tak naprawdę nie powinny mieć dla nas większego znaczenia. W wyniku czego bardzo wiele tracimy.

Pewnie zauważyliście że jest nas mniej w zasadzie mam dla was mniej tekstów ale nie znaczy to też ze brak mi na nie pomysłów.
Czas biegnie nie ubłaganie , martwi mnie to że nie potrafię go wykorzystać tak dobrze jak bym chciała. Staram się więc jak mogę nadrobić to co wcześniej zgubiłam. Zmarnowałam kilkanaście cennych chwil, dałam się okraść z pewnie z kilkunastu godzin, dni, tygodni a może i miesięcy jakie mogłabym poświęcić na to co naprawdę jest istotne... dzieciom.
Moje dążenie do perfekcji nie ważne czy w domu, czy w pracy gdzieś mnie zapędziło... w ślepą uliczkę. Na szczęście przez ten wielki mur jaki stawiałam latami przebiło się światło.
Dalej robię co lubię piszę (z naciskiem na jakość i moje emocje bo z nich nie chcę was okradać) mniej ale jednak.

Zmieniło się wiele gdy zrozumiałam że nie ma idealnego życia, Ja też nigdy ideałem nie będę i nie mam też pilota ,który rozciągnie dobę, zatrzyma chwilę ... Chce pamiętać swoje życie ,każdą jego sekundę, każde wylane picie na dywan, każdą łzę i każdy śmiech moich dzieci... Patrząc na zdjęcia nie chce już mówić "o matko kiedy to było " tylko "ale w tedy było fajnie " bo pamiętam i wspomnienia są we mnie ciągle żywe.

Dałam sobie na luz nie spinam się z terminami z tym co muszę a z tym co chcę. Moja praca teraz jest jeszcze bardziej doceniana, moje dzieci widzą mamę która jest spokojna, uśmiechnięta i zawsze gotowa by walnąć wszystko w diabły i ruszyć na placyk.
Bardzo ważnym było nauczenie się czerpania przyjemności z prostego życia. Wszystko nagle jakby samo się ułożyło ,wyszło na prostą może to głupie ale przestałam mieć problemy... albo przestałam sobie je stwarzać. Już nie boję się powiedzieć co myślę co czuję, czego pragnę.

Jak to Ł powiedział na zawsze wyszłam z swojej skorupki "pani idealnej" co to musi wszystko sama i nie chce pomocy a później nerwy dusi w sobie... bo nie wyszło.

ŻYCIE nigdy nie będzie pod scenariusz, pod plan z głowy i za miast dążyć do idealności łatwiej i prościej jest dążyć do szczęśliwego życia.

Jeśli więc czasami będzie nas tu mniej i będziecie się zastanawiać co robię... odpowiedź jest prosta. Gdzieś tam daleko pewnie jeździmy na rolkach, albo wyjadamy truskawki z krzaczka babci K a na pewno jesteśmy po prostu szczęśliwi RAZEM.








p.s ta puchata kulka też zawsze z nami jest <3




Brak komentarzy:

Prześlij komentarz