W weselnym klimacie.

Wielkimi krokami nadchodzi wesele cioci Ż, po nim pewnie nie wiele się zmieni dla nas. Ż już jakiś czas mieszka kawałek drogi od nas i staramy sie widywać tak często jak jest to możliwe.
Mimo tego iż wiem że jest szczęśliwa i wszystko jest ok dopada mnie ogromny stres. Po raz pierwszy wystąpię w roli Świadkowej i to u jednej z moich ukochanych osób. Przeżywam to tak samo mocno jak narodziny Julki. Cały czas nerwowo sprawdzam sukienkę, rajstopy i to czy wszystko mam. Koszulę Ł prasuję już trzeci raz a ślub w sobotę... do tego czasu wypalę w niej dziurę!
Chciałabym by było idealnie i by Młodzi zawsze byli tacy szczęśliwi jak tego magicznego dnia.
Naszym dzieciakom zwłaszcza Wikusi cała ta ślubna gorączka bardzo się udziela, Adaś zostanie z babcią T.
Myśleliśmy nad tym bardzo długo czy zabierać ich na wesele czy tylko jedno z nich. Decyzja nie jest prosta, chciałam by bawili się oboje jednak rozsądek zwyciężył.
Adaś to mami cyculek nie zrozumie że przy ołtarzu nie wolno mu siedzieć na maminych kolanach, sama ceremonia też będzie dłuższa i pewnie nie wytrzymał by grzecznie siedzieć. Na sali weselnej Ja jako świadkowa będę miała swoje obowiązki i nie chciałabym zrzucić opieki nad dwójką dzieciaków Ł , chciałam by też się bawił tego dnia w końcu Ż to jego jedyna i ukochana siostra.
Dlatego też lepiej dla nas i na pewno dla niego będzie jeśli zostanie pod opieką babci T.
Wikunia jest już znacznie większa, bardzo grzeczna no i ciocia Ż to jej matka chrzestna a sama Wika jest w nią wpatrzona jak w obrazek.
Wikusia spokojnie posiedzi z Ł w kościele i dotrzyma tacie towarzystwa podczas imprezy na sali weselnej z pewnością też będzie miała mega frajdę.

Nie mogę się doczekać soboty, cała nasza rodzina, wszystkie najbliższe nam osoby nie tylko dla  Ż i M ale też dla nas.
Zamówiłam piękną pogodę na ten dzień...
Wszystko musi się udać.... jak prawie 7 lat temu gdy ja mówiłam pewne magiczne TAK.



Brak komentarzy:

Prześlij komentarz