Najcenniejszy prezent.

Każdego roku tuż przed Świętami wpadamy w wir, biegniemy ,gonimy i nie raz flustracja doprowadza nas do szału. Chcemy by wszystko było idealne, perfekcyjne.
Dom ma wyglądać co najmniej tak jak te w amerykańskich filmach, choinka wysoka na 3 metry odpicowana toną świecidełek. Ubrania staranie wyprasowane wszystko nowe i znów idealne.
Ty sama latasz jak oparzona ... gotujesz stos potraw, sprzątasz i znów gotujesz... jesteś pewna że wszystko będzie na tip top... tymczasem zapomniałaś o jednym... Radości z nadchodzących Świąt.

W zeszłym roku też tak biegałam, miotałam się pomiędzy tym co bym chciała a co powinnam. Tymczasem wyprasowana koszula czy zmyte okna nie uczynią mnie szczęśliwej.
Zwolniliśmy i to bardzo. Dni spędzamy na luzie i chociaż wczoraj powinnam była prać, gotować i przede wszystkim sprzątać to nie robiliśmy nic. Piżamowy dzień, pod kocykiem, w tle bajki disneya , Ł wybierał choinkę. Było tak zwyczajnie normalnie jak być powinno.
W chwilach jak ta gdy dzieci są w przedszkolu mam czas na ogarnięcie mieszkania. Nie zamierzam pucować go tak jak na przyjazd Królowej Angielskiej bo zwyczajnie nasza codzienność tak nie wygląda.
Unikając stresu prezentów ,co kupić, kiedy kupić a kiedy pakować jak dzieci szaleją. Wszystko zrobiliśmy już w październiku i listopadzie a teraz jedyne co gdy dzieci zasną wystawimy szklankę mleka i pierniczki dla Mikołaja a mama z tatą jak małe elfy podłożą wszystkie prezenty pod drzewko.
Tego roku jak żadnego innego nie ma u nas pośpiechu, nie ma nawet ubrań na święta... ale chyba to kompletnie jest nie ważne.
Do świąt podchodzę ze spokojem, którego jeszcze rok temu strasznie mi brakowało. Mieliśmy zbyt wiele nerw i niepokoju by cieszyć się tym co jest, a teraz chociaż nie jest jakoś cudownie łatwiej wiem że nie dam się zapędzić w kozi róg i nic nie będzie wstanie odebrać nam radości z tych kilku dni z rodziną.
Nie zamierzam też podkreślać niczego grubą kreską jak to miałam w zwyczaju od wielu lat pod koniec roku... nie da się odciąć od wszystkiego, nie da się zwyczajnie wymazać wszystkich złych chwil, a już na pewno nie jestem wstanie oderwać się od tych osób jakie sprawiały mi przykrość. Nie wszystko w życiu jest takie proste i nie zawsze musi być tak jak byśmy chcieli. Czasami lepiej jest za miast nerw przyjąć wszystko ze spokojem, myślę że nic nie dzieje się bez przyczyny. Pewne sprawy staram się sobie tłumaczyć tak, gdybym postawiła na swoim i uparła się że ten czy tamten znika z mojego życia to dziś dzieci nie miałyby tej osoby przy sobie i chociaż Ja czuję w sercu żal to patrząc na nich na moje dzieci uśmiechające się w towarzystwie tych ludzi jest znacznie przyjemniejsze niż złość w sercu.

Życie daje niezłe lekcje i czasami specjalnie podkłada nam kłody pod nogi byśmy nauczyli się cieszyć tym co mamy, dostrzegli wszystko co dobre ...
Gdybym tak rano wstała i na oknie nie widziała odcisku rączki Adasia i jego nosa... było by dziwnie i chociaż tysiąc razy myje to okno i tak ta rączka tam jest.... i nie wyobrażam sobie jej braku.Tak też jest z ludźmi mimo iż czasami chciałabym ich wystrzelić w kosmos to mimo wszystko nie wyobrażam sobie ich braku.

Święta są dla mnie czasem dla rodziny nie ważne jaka ona jest, zgodna czy nie, czy lubię wszystkich czy też nie mogę na nich patrzeć, może to dziecinne myślenie ale bardzo mocno wierzę w magię Świąt. W te dni wszystko może się zmienić, kłótnie można zakończyć, łzy otrzeć chwilami radości, lód serca stopić jednym prostym "dobrze że jesteś" chwilę w gonitwie zatrzymać "kocham cię" a siwą głowę babci przytulić tak mocno jak nigdy dotąd.

Moje życie nie zawsze było proste i sielankowe jak to sobie myślą inni. Mimo wielu różnych chwil w życiu zawsze otoczona byłam ludźmi, zawsze szukałam kontaktu z nimi (myślę że to iż jestem jedynaczką ma na to ogromny wpływ) zawsze chciałam się czuć potrzebna ,ważna i kochana myślę że to nic złego i warto by było aby każdy właśnie w te wyjątkowe dni czuł się po prostu kochany nie waże kim jest czy jaki jest i jakie złe emocje krążą. Czas jaki mamy tu i teraz jest bardzo cenny nigdy nie wiadomo co na nas czeka za rogiem.

Nie zapominajmy kochać, miłość , rodzina i bliskość drugiego człowieka to najcenniejszy prezent.


2 komentarze:

  1. *frustracja, nie flustracja ;)

    OdpowiedzUsuń
  2. szkoda że z całego tekstu tylko to Cię zainteresowało ;p ale jak to mówią lepiej to jak nic ;)

    OdpowiedzUsuń