Kuchenne rewolucje.

Nie była bym sobą gdyby po głowie nie chodziły mi jakieś zmiany... ot taka ze mnie bestia że lubię a to przestawić meble...a to pozamieniać pokoje... coś pomalować / przemalować, zmienić wystrój i dodatki.
No nic nie poradzę że takie zmiany chociażby najmniejsze sprawiają że czuję się znacznie lepiej. Urządzanie sprawia mi mega ogromną frajdę.
Wszystkie chyba już pokoje są ogarnięte w miarę przez moje rączki... co prawda czeka nas gruntowne malowanie całego mieszkania bo po ponad 4 latach mieszkania tu i czynnej inwencji twórczej naszych dzieci ściany sa w stanie opłakanym ale do tego potrzebny jest mi jakiś długi weekend i pomocne dłonie pana Taty a ten zaś do tego malowania zbytnio się nie rwie... nie widać w nim cienia entuzjazmu na moje dekoracyjne pomysły ;p ale co tam musi to jakoś przeżyć. Zanim jednak nadam odpowiedniego smaku całemu mieszkaniu zabiorę się za to co mogę zrobić całkiem sama... czyli za kuchnię.
Robiąc remont przy kupnie tego mieszkania wygląd kuchni w głowie miałam od dawna... biało szara i nic więcej. Tak też się stało, na podłogach zagościł szary gres a ściany przyozdobiła szara farba z drobinkami brokatu. Takkk ściany...  te kilka lat wstecz osiągnięcie efektu brokatu nie było łatwe... zwyczajnie kupiliśmy farbę jakiejś firmy ( nie pamiętam jakiej) i do niej było takie male pudełeczko brokatu, najpierw malowałeś farbą a potem ten brokat rozprowadzało się w specjalnym płynie i bach na ścianę... Dziś albo jestem ślepa albo ten brokat się ulotnił w cudowny sposób ;p
Chodząc do marketów budowlanych widziałam podobne farby na próbkach no ale efekt był mega fajny i nie to co u nas... Nasza kuchnia straciła swój blask...
Zapytacie po co mi ten brokat... obciach i tyle... a no nie do końca bo przy tak mikroskopijnej kuchni jak nasza brokat na ścianach miał odbijać światło i dać optyczny efekt większego pomieszczenia.
Meble kuchenne też nie z byle powodu wybrałam białe i w wysokim połysku... też miałam w tym ukryty cel powiększenia kuchni....

Po czterech pond latach za chiny ludowe nie zrobiłabym więcej takiej kuchni no może poza wyjątkiem koloru ścian...
Białe kuchnie są cudne dalej mi się podobają ale ... czyszczenie frontów z wysokim połyskiem no już znacznie mniej... Dlatego ta fucha należy do Ł, który zawzięcie raz w miesiącu dla odstresowania wygania nas z domu zakłada maskę gazowa i pucuję naszą mikrokuchnie :) później kolejny miesiąc chodzi dumnie jak paw ;p no ale niech mu będzie bo trzeba przyznać to kawał roboty.

Zgodnie stwierdziliśmy że w nowym domu nie strzelimy już gafy z szafkami... szarość, czerń i drzewo to motyw przewodni na przyszłość... której strasznie doczekać się nie mogę.

Jednak co by nie było jeszcze tu troszkę pomieszkamy więc fajnie by było żeby żyło nam się tu równie dobrze.

Najprościej i chyba najtaniej będzie pomalować ściany co z resztą wisi nad głową pana Taty i dać drugie życie naszym szafkom ... Tu opcje są dwie : Ł kica na drabinę i demontuje wszystkie fronty i daje do przemalowania ... (czego biedny nie chce bo raz że sie narobi a dwa że jego portfel zginie śmiercią tragiczną) i druga opcja bardziej przyziemna, łatwiejsza naszym zdaniem tańsza to wszelakie naklejki, okleiny itp itd.
Dlaczego tak ? Prosta sprawa to co podoba się nam może w przyszłości nie podobać się potencjalnym nabywcom naszego mieszkania...
Mamy za sobą już sprzedaż mieszkania i doskonale wiemy że czyste i w neutralnych barwach mieszkanie sprzedaje się znacznie lepiej (ot taki sekret homestagingu).
Dodatkowo nasza kuchnia wygląda całkiem super a szafki nie są kompletnie zniszczone, wręcz wyglądają jak nowe z jednym minusem gdy trafia nas szlak przy ich czyszczeniu...
Okleiny i inne  naklejki meblowe bardzo łatwo jest zamontować ale też zwyczajnie zdjąć.
Dla nas to plus znudzą sie, będziemy się wyprowadzać raz dwa i je zdejmiemy i po krzyku.

My wybraliśmy bardzo sprawdzoną stronę, gdzie wybór przyprawia o zawroty głowy - tyle tego tam jest... Do pokoju dzieciaków też coś znalazłam... tylko nie mówcie nic Ł ;p
Na stronie Pixers - fototapety bardzo spodobały mi się motywy ziołowe, napisy , kawa itp nie mam jeszcze w głowie koncepcji czy nakleję coś na każdy front... czy tylko na jeden,dwa dla efektu i coś na ścianę zobaczymy musicie uzbroić się w cierpliwość bym mogła pokazać wam naszą nową /starą kuchnie.





Brak komentarzy:

Prześlij komentarz