Mój Synku.

Od niemal czterech lat moje życie nabrało jeszcze większego tempa niż wcześniej... Jedno dziecko wywraca świat do góry nogami totalnie ale już dwoje dzieci to inna bajka.

Nauczyłam się żyć całkiem inaczej, stałam się mistrzynią planowania a moja cierpliwość wystawiana była na próbę.
Myślałam że wiem wszystko o tematyce dziecięcej tymczasem uczę się cały czas.
Nigdy bym nie powiedziała że będę płakać na reklamie pieluch dla dzieci ... uśmiech noworodka rozwala mnie totalnie.

Wika była niezłą szkołą życia... Niemowlę a ja czasami miałam wrażenie że Mała terrorystka;p zawsze gdy rodzice mieli wyjść Wika miała rewolucje z ulewaniem itp jak na zawołanie...
Decyzja o drugim dziecku nie była jakaś nagła i świetnie zaplanowana. Zawsze chcieliśmy mieć troje dzieci lub chociaż dwoje. To było pewne od chwili gdy zaczęliśmy żyć razem.
Drugie dziecko po prostu chcieliśmy mieć, nie ważne kiedy... nie planowaliśmy czasu bo chyba nigdy nie byłoby odpowiedniego momentu. Braliśmy to co przyniósł los.

22miesiące i dokładnie 2 tygodnie oraz 3 dni od narodzin Wiki na świat przyszedł Adam.
Ja przepadłam totalnie, wierzcie mi lub nie ale po jego porodzie do sali dla mam i dzieci niemal pobiegłam... Szykowałam to plastikowe łóżeczko na kółkach po swojemu, pobiegłam pod prysznic i usiadłam na rogu łóżka szpitalnego ... majtając nogami zaczęłam rozsyłać mmsy z zdjęciem Adasia. Pewnie gdybym mogła jeszcze nocą do szpitala zwołałabym wszystkich bliskich i wykrzyczałabym moje szczęście.
Nocą nie mogłam sie na niego napatrzeć, był taki maleńki 3200gram szczęścia.
Ciszyłam się że po 2 dobach biegniemy do Wiki. W drzwiach stanęła nam całkiem spora dziewczynka i w niczym już nie przypominała maluszka. Dzielna, kochająca starsza siostra.
Było nam tak dobrze.
Nasze życie niczym nie przypominało tego z opowieści ..." ale teraz będziesz miała przekichane, no to teraz zobaczysz jak to jest, macierzyństwo nie jest słodkie, z dwójką dzieci padniesz na pysk" a nie bzdura bo nie padłam i wręcz byłam szczęśliwsza niż kiedykolwiek. Spełniłam swoje marzenie, dałam życie i zyskałam swoje zupełnie na nowo.

SYN wyczekany no a w sumie parka czyli układ idealny wręcz. Młody nas wszystkich zaskakiwał , jadł,spał i cieszył się , do tego mega przylepa. Chociaż czasem pokazywał swoje pazurki to cieszylam się z każdego dnia.

Kto by pomyślał że od tych chwil , tych wszystkich pierwszy razy ja on i ona za kilka dni miną 4lata...

Nasz maleńki synek skończy 4latka. Znów mam wrażenie utraty czasu,marnacji na głupoty. Może nie tylko ja tak mam ale jedno o czym teraz marze to zatrzymać czas.
Dojrzałam do pewnych przemyśleń i jedyne co się teraz liczy to nie pogoń za lepszym jutrem, nowym domem ,ekstra samochodem ...lajkach na fejsbuniu czy stosie przyjaciół.

MOJA RODZINA priorytet, sens życia , cel na każdy dzień.

Żyje dzięki macierzyństwu.

Córka uczy mnie wrażliwości, makijażu w jej wersji , odcieni różowego .... jak róż i jasny róż a już w ogóle fuksja to inna bajka.
Syn sprowadził mnie na ziemię , jakby dał w twarz mówiąc mamo stój... już nie gubię życia , nie tracę czasu ...nie marnuję się.
Jestem warta tyle i aż tyle w oczach moich dzieci. To najważniejsze.

SYNKU tak bardzo chciałabym przychylić Ci nieba, dać wszystko to czego nigdy nie miałam, pokazać Ci jak piękny jest świat. Nie obiecam Ci że będzie idealnie bo ja taka nie jestem , popełniam błędy ale postaram się pokazać jak ich nie popełniać. Być może coś zrobię źle, coś powiem nie tak ale wybacz mi bo staram się robić wszystko dla Twojego dobra. Kocham Cię i postaram się byś był dobrym i szczęśliwym człowiekiem.
Sto lat :*





Brak komentarzy:

Prześlij komentarz