Pudełko pełne czasu.

Siedząc dziś w poczekalni u pediatry ze stertą papierów w dłoni obserwowałam jedną mamę z trójką dzieci. Wszyscy uśmiechnięci, zaczęłyśmy rozmowę maluszek miesięczny, dziewczynka w wieku Wiki i dziewczynka w wieku Adasia. Patrząc na te dziewczynki i noworodka przy nich widać jak bardzo czas ucieka.
Nie tak dawno ja pchałam wielki wózek najpierw z Wiką później z Adasiem. Martwiłam się zupełnie nie potrzebnie jak to będzie i jak ja dam radę. Dziś śmieję się z tego i strasznie tęsknie za tym czasem. Czuje niedosyt jakby za szybko te moje dzieci wyrosły, zgubiłam te chwile gdy byli mali a może w pogoni za każdym dniem zapomniałam jak to już było... te wszystkie śpioszki, leżaczki to najcudowniejszy czas.
Nasze wszystkie pierwsze razy, kroki, zupki czy pierwsze mama, patrze na zdjęcia moich noworodków i łzy ciekną po policzku. Chciałabym cofnąć czas i przeżyć z nimi to wszystko raz jeszcze. Pewne rzeczy zrobiłabym zupełnie inaczej, nie marnowałabym chwil na zamartwianie się, na użeranie z pewnymi ludźmi ... olałabym wszelakie głupoty by wycisnąć z dni wszystko co się da.
Chociaż nie mam magicznego pilota, który przeniósł by mnie w czasie kilka lat wstecz wiem że nic straconego. Grunt to w porę sie obudzić, przewartościować swoje dni ustalić priorytety a całą resztę nieco sobie odpuścić.
Nie raz wam pisałam że brak obiadu, sterta prasowania czy garów to nie taki koniec świata znowu. Ważniejszy jest czas jaki mamy dla siebie dla naszych dzieci i bliskich. Tego wszystkiego nie da się zrobić później , zabawa z dzieckiem nie poczeka na jutro a gary tak!
W moim wypadku chwile strachu, niepewności ... troska o zdrowie to taki swoisty strzał w pysk! Bym się obudziła i zobaczyła jak wiele mam i co jest ważne. Tym razem siedząc na poczekalni w Warszawskim szpitalu do głowy przyszła mi myśl... co by było gdyby... było coś bardzo źle... miliony myśli, łzy w oczach.... życie by się skończyło.
Głupie nie bo przecież jest ok! okazało się że jest! Mając niby wszystko gdyby zabrakło ukochanych osób okazuje sie że człowiek niema nic.

W 2017 nie planując nic... szczególnego. Nie stawiamy celów do odhaczenia bo i po co. Najważniejsze zrozumieliśmy ... życzymy sobie więcej CZASU. Nic więcej. Czasu by pamiętać każdą wierzę z klocków , czasu by przebierać lalki, czasu by pomiędzy pracą mieć czas na galaretkę owocową , czasu by spełniać marzenia i przestać wreszcie odkładać wszystkiego na potem ... bo potem będzie za późno.
Czas jest najcenniejszy, w naszej głowie trochę pozmieniał i dodał siwy włos to tu to tam, dzieciaki podrosły, a my z Ł wiemy że czas działać dziś i teraz. Pora by zakasać rękawy wybudować swoje marzenie ... powiększyć rodzinę przecież zawsze chcieliśmy mieć troje dzieci. Chcemy żyć pełnią tak by nigdy prze nigdy nie żałować tego że nie miało się odwagi o coś zawalczyć, spróbować coś osiągnąć. Może się nie udać ... nie zawsze są sukcesy ale zawsze warto walczyć i starać się.

Oby ten czas ... tak szybko uciekający był dla nas nieco łaskawszy.


Brak komentarzy:

Prześlij komentarz