Mam 6 lat.

Moje serce dziś skacze wysoko do nieba z radości. Sześć lat temu w porze obiadowej przyszła na świat nasza Księżniczka. Wyczekana, wybłagana i ukochana. Tak na prawdę kochać nauczyłam się właśnie dzięki niej. To bardzo zaskakujące uczucie kiedy czegoś tak bardzo bardzo pragniesz i gdy już to masz serce aż boli z radości.
Nigdy chyba aż tak niczego w życiu nie chciałam jak mieć dzieci. Nie jedno a przynajmniej dwoje, troje.

Wika jest spełnieniem marzeń, owocem trudnej drogi do szczęścia, nagrodą za wszystkie łzy i nie bez powodu nosi właśnie to a nie inne imię. Wiktoria - zwycięstwo.

Każdego dnia patrzę na to jak rośnie ,jak się zmienia i jak kształtuje się jej osobowość. Jest tak bardzo do mnie podobna o tam w środku. Wrażliwa, delikatna i bardzo kochająca innych. Czasami lekko zagubiona jakby spadła gdzieś z gwiazdki z nieba i nie wiedziała co Ci wszyscy ludzie chcą.
Obie mamy swój i nasz świat. Podoba nam się to, nadajemy na tych samych falach jak najlepsze kumpelki.

Wika marzy nie mal o tym samym co ja jak na swoje 6 lat całkiem dobrze wie czego chce a Ł zgodnie mówi taka nasza mała Ilonka wypisz wymaluj.
Wiki marzy o rodzeństwie... bardzo by chciała mieć siostrę i chociaż Mama zamawia dzidzie u Taty no to jeszcze na te urodziny nie spełni się to marzenie.
Nasza Panna kocha zwierzęta... i jak do tej pory chciała być lekarzem tak teraz się to sprecyzowało znacznie bardziej... Chce być lekarzem weterynarii i będzie ratowała zwierzęta a zwłaszcza pieski. Jak mówi najfajniej gdybyśmy mieli tak ze 3/4 psy i do tego dwa koty. Myślę że gdy tylko przekroczymy próg naszego domu i te marzenia o pomaganiu się spełnią. Cała nasza rodzina kocha zwierzaki więc pani doktor będzie mogła je ratować ze spokojną głową.

Wika zaskakuje nas swoją dorosłością czasami chciałabym by jej "zmartwienia " były takie jak dzieci w jej wieku, by nie miała poważnych tekstów i myślała o zabawie. Czasami jednak gdy jej tak słucham podczas "tych dorosłych" rozmów jestem z niej cholernie dumna że tak świadomie widzi ten świat.
Najbardziej nienawidzi krzywdy zwierząt, do dziś dnia wspomina wizytę mojej znajomej z sparaliżowaną sunią buldoga... Wika do dziś nie rozumie dlaczego ktoś ją skrzywdził.

Zapytana dziś co chciałaby dostać na urodziny powiedziała : co mi kupisz to mi kupisz ale nic nie musisz jeśli nie masz pieniążków tylko powiedz Tatusiowi żeby przyjechał dziś wcześniej bo bym chciała żebyśmy pobawili się razem w dom....

Zawsze takie jej słowa zwalają mnie z nóg, Mała duża Wika. Kocham ją nad życie i waruje na jej punkcie. Chciałabym spełnić wszystkie marzenia i uchylić jej nieba tak jak ona uchyla go nam każdego dnia.
Nasz ukochany Aniołek, który zszedł z nieba by nas uszczęśliwić.


Kochamy Cię córeczko.
23.03.2011




Brak komentarzy:

Prześlij komentarz