Wiosenne przeziębienie.

Wiosna w tym roku robi sobie z nas niezłe żarty... Pogoda w kratkę sprzyja wszelakim infekcjom, chorobom i jak to my mówimy – gilunom. Nie dziwię się wcale moim dzieciom, że co jakiś czas coś łapią... Ja sama w tym sezonie dość często chodzę z katarem czy też bólem gardła.
Jednego dnia chodzimy w koszulkach z krótkim rękawem, a drugiego szukamy czapek i kurtek... Idzie zwariować!
Powiem wam, że mam tego serdecznie dość. Nasza szafka z lekami i innymi preparatami na zatkany nos czy kaszel chyba nigdy nie była tak pełna jak teraz. Mały plus z całej tej sytuacji pogodowej? Mamy swoje sprawdzone środki na przeziębienie i nie tylko.
Katar, zatkany nos, jak to mawia Wika – swędzący nos – to nasza zmora. Jak wiecie, nie jestem fanką i zawsze staram się zwalczać zatkany nos przy pomocy naturalnych składników. Więc podstawą na katar jest po prostu sól morska. Jak dla mnie działa cuda i naprawdę w wielu wypadkach wystarcza. Gdyby jednak wirus był cwańszy, warto mieć w domu tajną broń na katary i inne koszmary, zwłaszcza gdy coś dopada starszych. U nas sprawdza się spray do noska z olejkami eterycznymi. Udrożnia nos i dzięki temu tata nie zaśpi do pracy, a mama nie będzie chodzić jak zombie ;). Oczywiście to żart, ale prawda jest taka, że chory Maluch zwyczajnie z udrożnionym nosem znacznie lepiej śpi. Podobnie jak dorosły.
Ból gardła niestety towarzyszy nam często nie tylko przez pogodę, ale też np. lody w zbyt dużej ilości... Matka się objada, wydało się ;). Prowadzę szybki tryb życia i faktycznie nie zawsze zadbam o siebie jak powinnam. Źle się ubiorę, napiję się czegoś zimnego i bach – drapie w gardle.Tabletki na gardło, chrypę, to coś, co mamy przy sobie zawsze, nawet latem.Niestety w moim wypadku nigdy nie wiadomo kiedy będą potrzebne. Z racji częstego używania zawsze wybieram te z górnej półki, o jak najlepszym składzie. Szukam zazwyczaj takich, które są oparte na naturalnych składnikach.
Dzieciaki w okresie wiosennym –na pewno nie tym, kiedy słońce grzeje, a zaraz za oknem pada śnieg – mają dość często kaszel. Nigdy nie chciałam serwować im serii syropków. Skupiłam się napozycjach: syropie łagodzącym kaszel i takim, który pomaga odkrztusić wydzielinę. I tu wkrada sie wygodnictwo rodzica :). Syropy łagodzące kaszel pomagają przesypiać noce. Same wiecie, że męczący, wręcz duszący kaszel to największy wróg snu. Sen jest niezwykle ważny, a wypoczęte chore dziecko to też mniej marudzące dziecko w dzień. Niby to głupoty, ale uwierzcie mi – sama na noc również serwuje sobie taki syrop, żeby chociaż na chwile odpocząć od męczącego i duszącego kaszlu.
Bywa i tak, że potrzebne jest coś na kaszel mokry, więc mam drugi syrop wykrztuśny. Z kaszlami to jest tak, że bywają różne i trzeba potraktować je specjalną bronią :).
W tym okresie staram się nie kombinować, nie zmieniać leków ani innych preparatów z apteki, ani nie stosować też ciężkiej artylerii na samym początku. Staram się wybierać tylko sprawdzone produkty o jak najbardziej naturalnym składzie i bardzo dobrej jakości.
.

Wpis powstał we współpracy z firmą Krewel Meuselbach, producentem wyrobów medycznych na bazie naturalnych składników, m.in. izotonicznego Spray’uRhinoton i tabletek do ssania Aspecton Tabletki (od 4. roku życia).
Tekst ma charakter informacyjny. Nie może być traktowany jako porada medyczna lub farmaceutyczna.
W celu dowiedzenia się o spodziewanym ryzyku związanym z używaniem wyrobu zgodnie z jego przewidzianym zastosowaniem– zapoznaj się z treścią ulotki.




Brak komentarzy:

Prześlij komentarz