Do trzech razy ciąża.

Ciąża temat pewnie dobrze znany nie jednej z was, może w niej jesteście lub planujecie swoją pierwszą a może nawet kolejną?
Dla mnie to jedno słowo jakby zmienia cały świat, mój świat.
Zawsze chciałam być matką już jako dziecko snułam plany ... gromadki dzieci i męża...
Pamiętam dobrze rozmowę z rodzicami ... kiedyś jechaliśmy zwiedzać różne zamki od tak w siadaliśmy w auto i ruszaliśmy oglądać naszą okolicę. Podczas jednego z takich wypadów oznajmiłam tacie i mamie że w przyszłości zostanę "Zakonnicą" bo to taka osoba co wszystkim pomaga i jest potrzebna i nigdy nie jest sama .... W tedy tata pamiętam powiedział że jeśli chcę to mogę i nic nie stoi na przeszkodzie ale muszę pamiętać o jednym... " Zakonnica niema swoich własnych dzieci" wiadomo może zajmować się sierotami, potrzebującymi itp ale dzieci nie rodzi.
Na te słowa zbladłam podobno, następnie zrobiłam się zła ... i od razu plany sie zmieniły.... zakonnica poszła w nie pamięć.
Miałam w tedy może 7/8 lat ale już dobrze wiedziałam czego chcę.
Celowo napisałam o samotności, potrzebie bycia z ludźmi i dla ludzi ... chyba od zawsze gdzieś było przy mnie poczucie samotności... Myślę że w głównej mierze ma na to wpływ fakt że jestem jedynaczką. Od dziecka ciągnęło mnie do ludzi i to bardzo. Dziś jako dorosła kobieta nie umiem chyba żyć sama ... tak po prostu ... bez ludzi usycham.
Rodzina, ciąża, dzieci od zawsze więc były dla mnie numerem jeden. Fakt że czasami zapominam o sobie , swoich potrzebach czy zwyczajnie rezygnuje ze swoich pragnień na poczet moich bliskich jakoś mi nie przeszkadza, chyba nigdy nie stawiałam swoich pragnień wyżej niż innych. Na szczęście Tatowy o nich nie zapomina i co jakiś czas wygania na zakupy, do fryzjera albo organizuje jakieś weekendy tylko dla nas. Miło mi czuć w jego oczach po tylu latach i w każdej sytuacji że nadal jestem dla niego także kobieta a nie tylko (lub aż) matką jego dzieci.

Nasze początki były hmm różne :) mimo to stworzyliśmy swoja własną i spokojnie mogę napisać silną rodzinę. Temat dzieci u nas przewijał się bardzo szybko ... oboje mieliśmy po te 19 lat kiedy stwierdziliśmy że chcemy mieć dziecko a w zasadzie troje.... Tak ta liczba krąży przy nas od lat. Nie tylko w numerkach mieszkań, bloków... ale też życiowo.

Pewnie wyda wam się to śmieszne że tacy gówniarze tak szybko planowali dzieci i życie...Ja po prostu od zawsze byłam pewna że tak chcę żyć , a ten gość ,który potrafi mnie wkurzyć jak nikt inny jest właśnie tym panem na zawsze.

Ledwo przed ślubem w 2009 roku to nasze takie szczęście stało się realne ... Ciąża... Szok i taka euforia a potem na kilka dni przed ceremonią wielka strata ... Dziś co prawda patrzę na to inaczej niż w tedy ... bo na początku nie rozumiałam dlaczego my... a teraz wiem że ta sytuacja sprowadziła nas na ziemię , wstrząsnęła w tym dorosłym już życiu. Postanowiliśmy że kiedyś nie ważne kiedy po naszym domu będzie biegała trojka dzieciaków ...

Dążyliśmy do celu , do bycia rodziną i tak była kolejna ciąża dzięki, której mamy Wiki, potem następna z Adasiem ... i tak aż doszliśmy do Blanki.

Trzecia ciąża nie była jakoś wielce oczywista jak wcześniej. Wiele wydarzyło sie po drodzę a my zwyczajnie mieliśmy wszystkiego dosyć. Czasami myślałam no na co mi trzecie dziecko... mam dwoje odchowanych , wybudujemy dom i czas zwiedzać świat... Ł żartował że zrobimy sobie malucha już na swoim tak przed 40tką odmłodzimy się z wózkiem...
W tym czasie u naszych przyjaciół i rodziny rodziły się kolejne dzieci... a ja nie mogłam oprzeć sie temu zapachowi noworodka...
Ł o dziwo chętnie brał takie szkraby na ręce i widziałam dobrze że coś tam w nim pęka... ale nie chce się przyznać.
Dziś to się z tego śmiejemy i nie raz zwalamy na siebie kto to chciał dziecka bardziej. Stało się... test ciążowy , kolejny i kolejny jest NUMER 3. Dla nas dwojga wcale to nie był szok, oboje czuliśmy że to nastąpi szybciej niż było to planowane. Dzieciaki szalały z radości totalnie odjechały na punkcie brzucha jak my sami z reszta.
Ja co jakiś czas mam obawy jak ogarnę troje dzieci... dom i inne sprawy bo bardzo lubię być niezależna i robić wszytko ...po swojemu.
W tedy zawsze Ł żartuje że tam troje to co to i przesadzam.... no i jak to będzie wesoło przy czwórce! Dowcipniś ;p

Każda ciąża jest INNA, niema co do tego dyskusji , każda przyniosła nam coś innego , inne emocje , inne zmiany i po każdej z nich my oboje się zmienialiśmy.
Teraz też przy trzecim razie widzę nas inaczej , dojrzalej , pewniej nie wiem w sumie jak to nazwać ale czujemy sie tacy mocni, może sprawia to fakt że mamy siebie i wreszcie ta nasza rodzina jest taka jak miała wyglądać od zawsze.... może to własnie teraz mamy w sobię to czego szukaliśmy ... i właśnie tak wygląda szczęście ?

Na pewno jesteśmy świadomi tego rodzicielstwa i zupełnie inaczej podchodzimy do wielu spraw dzieciowych ... to sie tyczy mnie i Ł. Ja już nie łykam jak pelikan wszelakich reklam ... jak to z Wiką było, z Adim szukałam najtańszych produktów bo bałam się że nie ogarniemy wszystkiego finansowo ( wyprawka rujnuje ;p ) a teraz za trzecim razem do akcji wkracza On ... pan tata co to wszystko musi widzieć przed zakupem, i ma być to wow a nie tylko dobre no i czasami lepiej zapłacić więcej niż kilka razy ...Podejście i zaangażowanie Ł mega mi imponuje i dodaje sił. Fajnie tak razem wszystko wybierać, przebierać i jakoś tak czuję się znów na te 20lat a nie 30...

Wyprawka Młodej jest prawie gotowa, mieszkanie też... wszyscy podekscytowani czekają ....
jeszcze chwila i trzeci raz rozpoczniemy przygodę JESTEM MAMĄ i JESTEM TATĄ.











Max też czeka... a nam wybił 34 tydzień ciąży... jeszcze chwila i przywieziemy nasz Skarb ze szpitala... trzymajcie kciuki <3 


* fotelik samochodowy dla Blanki to AVIONAUT. Pisałam wam o nim bardzo dużo TUTAJ -> KLIK<-


Brak komentarzy:

Prześlij komentarz