Nie żałuje.

Sporo czasu minęło od ostatniego postu, nigdy nie sądziłam że zebranie się do pisania będzie dla mnie trudne nie mówiąc o wyrażaniu swoich emocji. Dziś po raz pierwszy powiedziałam uff i zasiadłam do komputera ...
Jest tyle do opowiedzenia wam, tyle do wylania z siebie.

Blanka ma 3miesiące, nasz mały idealny cud rośnie jak na drożdżach. Czas leci tak szybko i niestety nie umiem go zatrzymać, a tak bym chciała.

Strach w byciu mamą większej ilości dzieci poszedł sobie w siną dal. Dziś wiem że nie mogę zaprogramować naszego życia tak jakbym chciała. Niezły cios dla kogoś takiego jak ja, dla kogoś kto lubi mieć nad wszystkim kontrole i lubi planować. Perfekcjonizm to kiepska cecha dla matki, wyrzuty sumienia zazwyczaj dają mocno po dupie.
Staram się spinać naszą czasoprzestrzeń tak by każdy był szczęśliwy i czuł się ważny. W tym wszystkim szurając pyskiem o podłogę zapomniałam nieco o sobie. Wiele razy w złości mówiłam na cholerę mi było to wszystko, po co komplikować sobie życie... Nie macie pojęcia ile razy płakałam ze wstydu jak mogłam myśleć tak źle o czymś o i kimś.
Zmęczenie robiło swoje bo ja zwyczajnie nie pozwalałam sobie odpocząć. Dusiłam w sobie negatywne emocje, powstrzymywałam w sobie słowa, których nie wypada mówić. Złapałam się w swoja własną pułapkę poprawności.
Uśmiech moich dzieci, słowa jakie wypowiadały do mnie i do nas dały mi w pysk , to było coś w tylu weś kobieto ogarnij swoją chorą głowę bo życie jest piękne.

Moje dzieciaki, każde z nich uświadomiło mnie że mam cholerne szczęście i bardo szczęśliwe życie.
Nie żałuje niczego.

Posiadanie dzieci ,jednego ,trojga bardzo wiele nas uczy pod warunkiem że chcemy te lekcje przyjąć.
Ja najwięcej wniosków wyciągnęłam w stronę ludzi, bardzo szybko spadły mi klapki z oczu. Nie zawsze dobrze odczytałam intencje innych, kiedyś ktoś powiedział mi że dzieci weryfikują znajomości , przyjaźnie .... sama prawda. Na szczęście z pośród całej masy ludzi jacy odpadli , jakim my nie pasujemy została garstka tych, których kochamy i oni nas. Może to głupie ale w dzisiejszym chorym świecie wspaniale czuć się kochanym. Nigdy już nie będę robić czegoś bo wypada, naginać swoich uczuć, przymykać oko na coś czego nie pochwalam i nie chce wokoło nas.

Na szczęście nie jest za późno by zrobić wielkie uff i nie bać się żyć po swojemu. Z 30tką na karku , trójką dzieci i mega chaotycznymi dniami jestem szczęśliwa i chyba nigdy bardziej nie byłam a już na pewno moje relacje z ludźmi nie były tak przejrzyste jak są. Podobno z słodkiego cukierka stałam sie gorzką czekoladą ale dla wybranych i ona jest pyszna.
Moja pogoń za ludźmi i ich towarzystwem już minęła, dziś wystarcza mi moja 5tką i kilka innych osób.

Marzę by żyć dalej ze spokojnym oddechem , usiąść na tarasie naszego domu słuchając śmiechu naszych dzieci , głęboko spojrzeć Mu w oczy i kochać.... Nasza historia będzie miała dość przewidywalny koniec ... i żyli długo i szczęśliwie.

Niczego nie żałuje. Niczego bym nie zmieniła ... no może szkoda że tak późno zmądrzałam... ale lepiej późno niż wcale....

W codzienności swojej nie zapominajcie by być po prostu szczęśliwymi ludźmi.


Brak komentarzy:

Prześlij komentarz