I belive I can fly - xlander fly

R.Kelly śpiewał  " I BELIVE I CAN FLY... I BELIVE I CAN TOUCH THE SKY" i ja wreszcie uwierzyłam w słowa tej piosenki.
Długo nas tu nie było, kilka miesięcy aż od grudnia. Na brak czasu nie mogłam narzekać , wszystko układało się dobrze, problem  tkwił we mnie. Miotałam się sama ze sobą , próbując odnaleźć na siebie sposób... Głupie uczucie wpaść w przepaść, z której ciężko było się wygrzebać... bo niby jak kiedy nie wie się czego chce.
Niby wszystko układało się dobrze a jednak czegoś mi brakowało albo coś ciążyło... i wcale nie mam na myśli po ciążowych kilogramów.
Ludzie potrafią bardzo szybko szufladkować innych , wymagać czegoś wręcz żądać... Ja czułam się zamknięta pod hasłem matka, to tak jakbym nagle straciła ambicje... ale przecież nie powinnam czuć się źle bo ja byłam szczęśliwa a jeśli ktoś nie ? Przestałam się wszystkim przejmować, spadł ze mnie mega ciężar. Nie gonie już za ludźmi, nie muszę non stop o nich zabiegać bo czasem nie warto. Dalej robię to co lubię... piszę, robię zdjęcia... jestem szczęśliwa.
Wróciłam do siebie...





















Moją pasją od zawsze były wózki, sami dobrze wiecie ile ich było... Zawsze każda zmiana czterech kółek to taka mała zmiana w życiu, zwłaszcza przeskok z dużego ciężkiego wózka na coś lekkiego , małego ... coś co może nie być kiedyś potrzebne. Właśnie przy tej zmianie i skoku na X-LANDER X-FLY dotarło do mnie jak duże dziecko już mam. Blanka ma 14 miesięcy. Będąc w ciąży mówiłam " rany kiedy ona będzie miała rok" ale sobie potestujemy spacerówki...Tymczasem już go ma, swoją ulubioną wybrała sama... koniec zmian.
Wybór spacerówki zwłaszcza jeśli ktoś chce mieć tylko jedną to nie jest prosta sprawa. Miejska bryka nie poradzi sobie na żwirówce, do samochodu nie zmieścisz dużego wózka a do samolotu kupisz kolejny...
Na wszystkie rozterki mam bardzo dobry LEK ;p
X-LANDER FLY wózek przy, którym miałam mieszane uczucia... Jakiś taki mały, płytki ... dziwny.
Wozimy się nim długo, pojechał z nami do szpitala ... wspierać nas w gonitwie między gabinetami , był w naszym ulubionym miejscu czyli bulwary wiślane i wreszcie trafił na działkę gdzie czekały go trawy, kamienie ... dziury i wyboje. Jak nic mówie do Babci T , koniec po nim rozwali sie! a on co? jakby się ze mnie śmiał ... szedł jak burza!
Blanka go pokochała, jest mega mega wygodny zwłaszcza do spania bo ma naprawdę duże siedzisko. Nie jest kompletnie wywrotny a znacie Blankę potrafi wstać w wózku...
W pozycji siedzącej wcale nie jest taki płytki jak mi się zdawał , odpowiednio chroni dziecko , maluch wszystko widzi a latem jest mu chłodniej. Koła wózka sa małe... bardzo ale to tylko zaleta radzą sobie dosłownie wszędzie. Kosz chociaż wydaje się być mikro wcale taki nie jest. Mieszczę w nim nasz duży plecak tak samo jak było to w cite. Buda wózka chroni maluszka i starszaka przed słońcem bardzo dobrze nie są potrzebne żadne parasolki , przykrywki czy cokolwiek , ma tez okienko z wentylacja wiec gdy jest zaciągnięta na maxa dziecku nie jest duszno. Sam wózek jest dobrze wyważony, pcha się go niezwykle przyjemnie i mega lekko... jednym palcem! Jestem pod ogromnym wrażeniem FLY, udźwignie 22kg! czyli moje dziecko, torbe jaka musze nosić, zakupy i jeszcze gadzety starszaków. Czyni go to wózkiem idealnym, takim z którym możemy kończyć wózkowanie , takim którego nie musimy zmieniać na większy mniejszy on jest akurat!
Jedyny minus chociaż nie dla wszystkich to brak barierki ;p głupota nie? no więc sami widzicie, nasz powrót na bloga jest z przytupem i w najlepszym towarzystwie :)

Żeby nie było że jestem gołosłowna zmierzyłam dla was siedzisko fly jak na mnie robi wrażenie!
OPARCIE - 47CM, SIEDZISKO 20 + 16,5 PODNÓŻEK CO DAJE NAM 36,5CM SZEROKOŚĆ TO 31CM! prawda że zapowiada się super!
Zapomniałam wam dodać , Fly składa się w kanapke , dwa ruchy ręką i po sprawie :) mamy nasz wózek wielkości dużej damskiej torby :)





Teraz pozostaje nam tylko .... latanie do gwiazd.
Razem możemy wszystko.






Brak komentarzy:

Prześlij komentarz